Agnieszka Wolny-Hamkało

***

Na przystanku autobusowym kobieta z bibułką we włosach

odwija z chusteczki brązowe ciastko i łamie je na pół.

Przygląda jej się chłopiec trzymając srebrny balonik –

jest to balon-ryba, balon-rekin i wpływa pod wiatę.

Chłopak w sportowej kurtce pisze esemesa.

Zerżnę cię – pisze – zerżnę cię, mała. Dwie nastolatki

patrzą na swoje krótkie cienie w to wczesnolistopadowe

ciepłe popołudnie. Jedna z nich właśnie dostaje okres.

To pierwszy raz, jest tak ciepło, trochę boli ją brzuch,

ale myślami jest gdzieś daleko, przy swojej zielonej gwieździe

na dnie jeziora, przy stoisku z bielizną Victoria’s Secret.

Pies na trzech łapach patrzy na brązowe ciastko, wie,

co jest w torbie chłopaka. Przez nos widzi

kanapki w plecakach, truskawkowe szminki, żółte

lekarstwo w butelce, zeszyt od matematyki

poplamiony colą, farby olejne dziewczyny, która ma w teczce

szkice. Na szkicach jest niskie słońce i wieże ratusza, pęknięte

miasto dużo większe i cięższe niż to tu, teraz. Dziwne

myśli chodzą mi po głowie w ten ciepły jesienny dzień,

kiedy niebo jest tak wysoko, a ptaki chcą to ciastko, pies

chce to ciastko i ludzie nagle rozpinają płaszcze.

Czasem wystarczy kilka ciepłych dni, żeby odłożyć wszystko

na później i spacerować po ulicach zupełnie bez sensu

ale z wesołą miną, wpadać do znajomych i wyciągać ile się da

z dziurawych kieszeni, z tego czarnego banku rozmaitości.

Skip to content